Od jubileuszowego czterdziestego sezonu…
zarys wydarzeń w naszym teatrze

(Violetta Waluk)

Długo na to czekaliśmy. To była sztuka o nas – wałbrzyszanach i o tym jak wyrolowała nas historia, napisana specjalnie dla nas przez Michała Walczaka (tego od „Piaskownicy"), który na ten cel otrzymał roczne stypendium Fundacji Batorego. Podczas III Dni Dramaturgii wysłuchaliśmy fragmentów przyszłej Wałbrzych Story, a pod koniec sezonu niektórzy zobaczyli przedpremierowy pokaz. Wreszcie 10 września 2004 roku odbyła się prapremiera. Gorzki był to obraz, jaki ukazał nam młody twórca. Z „Kopalnią" pojeździliśmy po Europie. Wzbudzała zainteresowanie widzów. Spektakl był prezentowany w Paryżu, w ramach Sezonu Polskiego we Francji w 2004 roku i na IV Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Novaja Drama – Moskwa 2005. Autor otrzymał nagrodę na X Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej – Warszawa 2005.

Nasza dobra passa trwała. Drugie już przedstawienie zrealizował u nas Jan Klata – istny l’enfant terrible współczesnego teatru. Kiedy podczas jubileuszowej gali na 40-lecie naszego teatru odbywała się premiera „…córki Fizdejki" wg Witkacego, widzowie dowiedzieli się, że w Warszawie jest szykowany cały festiwal sztuk w jego reżyserii – KLATA FEST. Tak wiele osiągnął w krótkim czasie, ale pamiętajmy, że właśnie wałbrzyski teatr dał mu szansę zrealizowania sztuki wg własnej wizji. To był „Rewizor" Gogola. Choć jakiś starszy widz wyszedł wtedy ostentacyjnie z sali w czasie jednego z pierwszych przedstawień (bo Klata szokuje) – to sztuka generalnie zapierała dech recenzentom i przebojem zdobywała festiwalowe sceny. Tak zaczynał ten jeden z najzdolniejszych współczesnych polskich reżyserów.

„…córką Fizdejki" nie tylko potwierdził swój reżyserski talent, ale też jego niebywały rozwój. Spektakl został obsypany nagrodami: na XXX Konfrontacjach Teatralnych KLASYKA POLSKA Opole 2005, na 45.Kaliskich Spotkaniach Teatralnych i XVI Międzynarodowym Festiwalu „Bez granic" Cieszyn 2005 (szczegóły w dziale „O teatrze" – zdobyte nagrody i podróże artystyczne na naszej stronie internetowej). Recenzenci zaś stwierdzili zgodnie, że Jan Klata jest najciekawszą postacią współczesnego teatru. W pamięci widzów pozostaną z pewnością sceny symboliczne czy obrazy, interpretujące naszą historię, narodową mentalność lub stanowiące prognozę na przyszłość. Zapamiętają również dźwięki, choćby niesamowity odgłos chrupania chipsów przez Potwory ubrane w obozowe pasiaki!

W czasie obchodów jubileuszu wyszło na jaw – nieco na zasadzie ciekawostki, nieco – dowcipu, że nasz teatr ma znacznie więcej lat. Do takich informacji dokopał się w archiwach red. Marek Malinowski, „chodząca" encyklopedia dziejów Wałbrzycha. Na razie nikt nie podjął się weryfikacji tej wiadomości, więc nadal mamy oficjalnie lat czterdzieści kilka.

„Powinni tego zabronić" Pawła Jurka był kolejnym spektaklem „na fali" czyli zgodny z linią programową naszego teatru. Otwieramy bowiem naszą scenę dla twórców najmłodszego pokolenia, bo: młody jest autor, reżyser Karina Piwowarska – tuż po debiucie, nawiasem mówiąc – u nas. Współczesna jest problematyka pogoni za sławą bez względu na wszystko, doprawiona gorzkimi śmiesznostkami światka „tok szoków". Taki obraz samotności „w blasku jupiterów", a zdanie „kotku, mam dla ciebie esemesa" -mechanicznie powtarzane mdło słodkim głosem stało się niemal znakiem rozpoznawczym spektaklu.

Trwały właśnie V Dni Dramaturgii („I śmieszno, i straszno" 18 – 21 marca 2005) , kiedy po prezentacjach współczesnych sztuk rosyjskich (w wersji „uproszczonej" zgodnie z konwencją imprezy) – rewelacyjnych przyznać trzeba – wystąpiła już późną nocą z recitalem Marta Zięba. Przybyła niemal wprost z nagrań „dorobku" wrocławskiego Festiwalu Piosenki Aktorskiej. Jej „Placebo" nie zdobyło co prawda nagrody, ale zostało dostrzeżone. Wałbrzyszanie usłyszeli go po raz pierwszy i oniemieli. Recital powstał na podstawie tekstów pacjentów szpitali w Stroniu Śląskim i Legnickim Polu, do muzyki Waldemara Wróblewskiego. Tak zakończyliśmy sezon 2004-2005…

… by już we wrześniu wystartować ostro premierą „Przed wschodem słońca" Gerharta Hauptmanna. Propozycja była swego rodzaju prowokacją. Sięgnięto po tekst z początków XX wieku twórcy wówczas bardzo młodego (choć przyszłego noblisty) o niezwykle wyczulonym społecznym spojrzeniu. Powstał, pomimo tych barier czasu i mentalności, spektakl interesujący. Niezwykle staranna w swojej pracy była reżyser Marianne Wendt z kraju rodzinnego autora. Projekt był wspierany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej i dotowany przez Fundusz Darstellende Kuenste e.v.

„Zabawy na podwórku" to był spektakl dyplomowy wrocławskiej PWST, którego premiera odbyła się u nas. Młodzi aktorzy otrzymali nagrody i wyróżnienia na 44 Kaliskich Spotkania Teatralnych w 2004 roku, a „Zabawy…" znalazły się w naszym repertuarze.

Kolejną premierę można zaliczyć do największych sukcesów naszego teatru. I znów sprawdziła się przyjęta przed kilku laty linia programowa – otwierania się szeroko na pomysły młodych twórców i pozwalania im rzucić się szeroką wodę. Tym razem wyzwanie było poważne – Gombrowicz „Iwona, księżniczka Burgunda", a stanął przed nim debiutant, młody reżyser Artur Tyszkiewicz. W rezultacie powstał spektakl, który zdobył wiele nagród, włącznie z główną – „za przedstawienie" na XXXI Opolskich Konfrontacjach Teatralnych „Klasyka Polska 2006". Uhonorowań „Iwony" było tyle, że zyskała u nas w teatrze tytuł „królowej nagród".

Michael Ende napisał a propos naszych „zabieganych" czasów historię Momo, małej dziewczynki. Adaptowana na scenę stała się naszą propozycją spektaklu familijnego. Autor „Momo" przestrzega: „Ciułacze czasu uważali, że nawet czas wolny od pracy powinni wykorzystywać i z największym pośpiechem czerpać z niego możliwie jak najwięcej rozrywki i odprężenia."

Tymczasem w lutym i kwietniu miały miejsce wydarzenia, niemal już u nas tradycyjne – dni dramaturgii, poświęcone tym razem twórczości – polskiej („Ukochany kraj" – 18-19 lutego), następnie – czeskiej („Bracia Czesi" – 7-9 kwietnia). W maju swoją wersję „Hamleta" przedstawił Piotr Konrad, największy w naszym gronie znawca i miłośnik szekspirowskiego dramatu. Z wcześniej opracowanym monodramem odbył już podróże artystyczne (szczegóły – na podstronach). Tym razem nie tylko uwspółcześnił przekaz, ale wprowadził również elementy prestidigitatorskiej iluzji. Wszystko zaś przeniósł w plener (całkowicie, bo poprzednio spektakle mogły również odbywać się w pomieszczeniach), najchętniej w miejsce mroczne i tajemnicze np. plac przy cmentarzu. Nadal mu też tytuł znaczący „Hamlet: 24".

Sezon zakończył m.in. pokaz efektów warsztatowej pracy grupy młodzieży pod kierunkiem Barbary Prądzyńskiej – człowieka teatru o światowym wymiarze. Działa w eksperymentalnych teatrach m.in. w Meksyku i krajach europejskich, w Polsce – oczywiście też. Otwieramy nasz teatr nie tylko dla młodych ambitnych profesjonalistów, ale również dla miłośników teatrów, którzy być może tylko okazjonalnie w pewnym okresie swego życia ulegli jego magii. Traktujmy ich bardzo poważnie, dla nich zapraszamy do prowadzenia zajęć warsztatowych wybitnych w tej dziedzinie ludzi sztuki. Od dawna już pracuje z nimi Grzegorz Stawiak. Premiery jego Magazynu Wyrobów Teatralnych nieodmiennie wzbudzają uznanie i zainteresowanie.

W sezonie 2006-2007 pierwsza premiera była wyjątkowa. Po raz pierwszy udało się „wyprodukować" spektakl wspólnie przez pięciu partnerów: Urząd Miasta w Wałbrzychu, wałbrzyski oddział Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej, PPUH „PAKT", Fabryka Wkładów Odzieżowych „Camela" i nasz teatr. Był to „Oskar i pani Róża" Erica-Emmanuela Schmitta. Spektaklowi towarzyszyła akcja zbierania funduszy dla wałbrzyskiego hospicjum. O jego wartości artystycznej z uznaniem wyraziła się Barbara Grzegorzewska, tłumaczka tekstu. Miałaby to być najbardziej udana realizacja „Oskara" w Polsce.

W ostatnim tygodniu listopada odbył się po raz czwarty nasz festiwal – Wałbrzyskie Fanaberie Teatralne, które wsparła obok Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego po raz pierwszy również gmina Wałbrzych. Jeden z relacjonujących dziennikarzy napisał, że w tym czasie wszystkie drogi w mieście prowadziły do naszego teatru, inny – ,że byliśmy stolicą kulturalną Polski. Dla wałbrzyskich teatromanów każdy wieczór był przeżyciem. Mieli okazję zobaczyć spektakle, o których się mówi, które są nagradzane, na które gdzie indziej walą tłumy… Podczas Fanaberii odbyła się premiera „3 sióstr" wg Antoniego Czechowa. Reżyser Julia Wiktoriańska odczytała tekst na nowo i wiele znalazło się w spektaklu jej osobistych doświadczeń.

Zgodnie z założeniami realizatorów kameralny nastrój mają tworzyć bardziej domowe warunki grania i dlatego na miejsce przedstawień wybrano salę przy ul. Ludowej. Widzom zapewniliśmy dojazd i powrót.

Tymczasem w listopadzie i grudniu odbywaliśmy artystyczne podróże. „Czyż nie dobija się koni?" wzięło udział w KLECZEWSKIEJ FEST , spektakl odbył się 11 grudnia w teatrze STUDIO w Warszawie. Wcześniej (26 listopada) Piotr Kondrat pokazał „Hamlet:24" na Toruńskich Spotkaniach Teatrów Jednego Aktora.

Dodaj swój komentarz:
IMIĘ
E-MAIL

Z powodu ochrony przed spamem Twój komentarz zostanie wyświetlony po akceptacji przez administratora strony.