Od piątku do niedzieli (18-20 marca) odbywały się w wałbrzyskim Teatrze Dramatycznym V Dni Dramaturgii i III Ogólnopolskie Forum Fotografii Teatralnej.

 

"Śmieszno i… straszno" Na dniach dramaturgii miało być "i śmieszno, i straszno" (takie w tym roku było hasło przewodnie). No i z pewnością było coś z obojga. Bowiem każdy z 4 "konkursowych" utworów był odpowiednio nasycony humorem wynikającym z realiów współczesnej Rosji. A dlatego Rosji, że tegoroczne Dni poświęcone były właśnie młodej dramaturgii rosyjskiej (żaden tam Czechow czy Gogol). Wszystkie dramaty zostały pokazane w Polsce, właśnie w Wałbrzychu, po raz pierwszy. I, jak się dowiedziałem, były przełożone specjalnie na ten przegląd. No i tu jest chyba to „straszno”. Były bardzo wulgarne. I może nie byłby to aż tak wielki zarzut, bo przecież i amerykańskie filmy są do przesady nasycone różnymi „fuckami” i „shitami”, ale wydaje mi się, że te wszystkie „ruskie” przekleństwa zostały przez tłumaczy podane tu zbyt topornie, zatracając swój oryginalny „smaczek”. Nie winię tu aktorów ani reżyserów, ale miałbym spore wątpliwości co do zakwalifikowania któregoś z tych czterech dramatów do normalnego repertuaru scenicznego. Obejrzeliśmy tu bowiem dopiero wersję czytaną, no, z odpowiednią aktorską interpretacją oczywiście. I dopiero przeliczenie głosów publiczności zadecyduje, czy któryś z utworów ma szansę wejść na scenę. Tak stało się niedawno z „Piaskownicą”, ale to inna historia. Tu w kuluarowych rozmowach nie było tak jednomyślnej opinii, a i dyrektor Piotr Kruszczyń­ski wolał na razie nie ujawniać swych preferencji. Poczekajmy więc. A zobaczyliśmy „Dni powszednie wilkołaków” Olega Szyszkina, „Proca” Nikołaja Kolady, „Wielkie żarcie” Aleksandra Wartanowa (w przekładzie i reżyserii Krzysztofa Kopki!), „Biedronki wracają na ziemię” Wasilija Sigariewa. W niedzielę, a więc już jakby „pozakonkursowo”, jeleniogórscy aktorzy pokazali swój gotowy spektakl „Dialogi o zwierzętach” Aleksandra Żelezcowa.

 

„Placebo”

W sobotę, dobrze już po północy, odbył się recital wałbrzyskiej aktorki Marty Zięby. I to, że posłużę się słowami E. Stachury, „to jest dopiero coś”! A wszystkie swoje punkty oddaję na „tak”. Podziwiać należałoby przede wszystkim odwagę aktorki, gdyż zbudowała swój recital z tekstów pacjentów szpitala psychiatrycznego w Stroniu, a więc z miejsca budzących określone skojarzenia. I być może nie mają te teksty większych wartości literackich, ale są prawdziwe, a przy odpowiedniej aranżacji i aktorskim wykonaniu mogą stać się wydarzeniem na skalę co najmniej krajową. Tutaj to zaistniało (Marta zresztą dostała się z nimi do finału ostatniego Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu). Wspaniałe aranżacje w wykonaniu studyjnych muzyków pod wodzą Waldemara Wróblewskiego, niepowtarzalna ekspresja aktorki, dostosowana scenografia (wszyscy w białych szpitalnych kitlach). I te teksty „Życie – jakie piękne jest życie / jakże pięknie jest żyć / i być”. Gorąco polecam ten recital wszystkim wrażliwym i zapewniam, że wyjdziecie ze łzami w oczach i bogatsi o coś, co z pewnością macie w sobie, a o czym nie wiecie.

 

Forum fotografii

Odbyły się wernisaże czołowych polskich artystów-fotografików: Leszka Mądzika, Adama Bujaka, Marka Gardulskiego, Krzysztofa Gierałtowskiego oraz naszego, wałbrzyskiego fotografika Pawła Sokołowskiego, którego cykl fotografii „Górnicy” prezentowaliśmy niedawno w magazynie TW. Nie chcę ryzykować wdawania się w tajniki warsztatu artystów, powiem więc tylko, że największe wrażenie zrobiła chyba na wszystkich wystawa "Misteria" Adama Bujaka z Krakowa, ukazująca teatr z życia wzięty – fotogramy religijnych misteriów polskich.

 

Oprócz wernisaży odbywały się także „noce fotografów” (i dyskusje kuluarowe) kończące się bladym świtem. A wszystko to było właśnie tym dorocznym świętem teatru, które w tym roku wypadłoby (niestety) dokładnie w niedzielę wielkanocną.

 

Henryk Król

Tygodnik Walbrzyski

21 marca 2005