Świetny aktorsko „Good Night Cowboy” Julii Holewińskiej i Kuby Kowalskiego, 333 premiera Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu i Teatru WARSawy – Stowarzyszenia Teatru Konsekwentnego w Warszawie to przejmująca opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, ale też hipokryzji naszych czasów i upadku mitów

 

Z jego usług korzystają różni mężczyźni – młodzi i dojrzali, zakompleksieni i pewni siebie (albo takich udający), stateczni ojcowie i ci na stanowiskach. Robią to po kryjomu, żeby skrzętnie budowana fasada „porządnego obywatela” nie legła w gruzach. A dlaczego prostytuuje się on, główny bohater „Good Night Cowboy” kreowany z poświęceniem i całą skalą emocji przez Juliana Świeżewskiego? Pieniądze nie są najważniejsze. Istotne jest, by znaleźć odpowiedź na pytanie „kim jestem”. Ale ten styl życia bohater wybiera również, żeby się ukarać. Tkwi w nim poczucie winy z powodu wydarzeń z dzieciństwa. Czy nie dlatego daje się poniżać, by potem z powrotem wejść w rolę cynicznego i hardego playboya. Jego spotkania z klientami to też namiastka bliskości. „Vive l’amour” głosi hasło, towarzyszące „pracy” bohatera. Nawet jeśli ironiczne, to i tak potem rozpadnie się na kawałki. Dla mnie to ludzka potrzeba uczuć bohatera jest najważniejsza. Jego homoseksualizm schodzi na dalszy plan. Chyba dlatego zgrzytem jest brutalna scena eksterminacji bohatera za jego orientację. Miastowemu kowbojowi towarzyszy fantazmat matki (demoniczna Ewelina Żak). Sceny rozmów z nią przenoszą nas na prerie Dzikiego Zachodu. To ona każe uciekać przed szeryfem, czyli ojcem, który jest nieobecny. Jednym z tematów spektaklu jest upadek świata opartego na męskiej dominacji. Mężczyźni są żałośni, ich władza opiera się na przemocy. Kobiety natomiast mają odwagę być sobą, wyłamać się ze schematów, choć muszą za to słono zapłacić. Drugą rolę kobiecą w przedstawieniu gra Rafał Kosowski. Za postać transseksualisty, przyjaciela kowboja należą mu się ogromne brawa. Łatwo taką rolę przerysować i zrobić farsę. Wałbrzyski aktor tego uniknął. Jego gesty, zmiana tembru głosu, delikatny sposób mówienia plus charakteryzacja składają się na subtelną kreację. Koniecznie trzeba wspomnieć również o granej na żywo przez Radka Dudę transowej muzyce. Wielowymiarowy „Good Night Cowboy” w reżyserii Kuby Kowalskiego daje pole do różnych interpretacji. A wykrzyczane przez matkę napomnienie, by nie stać się zwykłym pastuchem, na długo pozostają w pamięci.

 

Alicja Śliwa

Tygodnik Wałbrzyski

2 lutego 2015